...troszkę o mnie, ciut o dzieciach, odrobinę o Ślubnym ... czyli z życia wzięte ...
RSS
poniedziałek, 14 stycznia 2013

Jakby ktoś za mną tęsknił to jestem tu:

 

www.plujejadem.blogspot.com

15:43, ankins13
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 08 stycznia 2013

Koniec! Ostatnia notka.

Ciernista umarła śmiercią naturalną. Nie cierpiała.

"Ciernista" powstała prawie 6 lat temu, ale to miał być blog o inszej treści. Wyszło jak zawsze:)

Do tego prawie 2 lata bazgraniny blogi.pl mi wpierdoliły i wysłały w kosmos.

Znikam.

Może się rozgoszczę i przekonam do blogspota. Może wtedy dam namiary...

10:41, ankins13
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 31 grudnia 2012

Zastanawiałam się wczoraj czy Terrorist zdąży zgubić swego pierwszego zęba jeszcze w Starym Roku. Dość konkretnie zaczął się ruszać.

Dzisiaj mój Pierworodny ugryzł "pięć razy piernika i wypadł". Musiał ledwo się trzymać, bo pierniki strasznie miękkie.

Teraz mam w domu szczerbola i bardzo mi się ten mój szczerbolek podoba.

I czekamy na Wróżkę Zębuszkę....

 

 

 

14:42, ankins13
Link Komentarze (2) »
piątek, 28 grudnia 2012

Moje pociechy kochane drugą noc u dziadków. Nie widziałam ich od wczorajszych godzin rannych.

Odchamiam się. Zmieniłam otoczenie na chwilkę.

Inwentaryzację robię. A raczej pomagam. 

Nie widzę domowych gratów przez 12 godzin. Nie obchodzi mnie ile kurzu zalega na ciemnych meblach, czy pranie zrobione i myjnia wyładowana.

A wyładowana nie jest. Stos naczyń piętrzy się w zlewie. W dupie mam. Ślubny w domu wcześniej niż ja i nie zauważa, to ja ślepa bardziej niż zawsze. Teraz poszedł z kumplami. A ja zaraz do książki. I nie. Nie, nie... Ciernista nie ogarnie. Ciernista zajmie się sobą.

Ciernistej nie przeszkadza stos lumpów wiszących na krzesłach. Mało tego, Ciernista nie zauważa tych lumpów [może dlatego, że większość jej, a to się nie zdarza]. Nie widzi listów rozwalonych na stole. I brudna patelnia też nie koli w oko.

Ciernista zrelaksowana, nawyginana - namiastka siłowni, bo po stołkach skakała. Po głupawce, bo od cyferek głowa zaczęła szwankować. Po hektolitrach kaw wypitych i słodkości pochłoniętych.

Cisza i spokój. I ciepło, bo przez większość dnia marzłam, mimo trzech warstw na sobie.

Jutro też idę. I w niedzielę chyba też.

Jutro Ślubny sam w domu, potem pewnie po chłopaków pójdzie. Ciekawe czy zmywarka się wypakuje i załaduje... sama. 

Jak nie to armagedon. Bo mi potrafi wypomnieć, że bałagan, a cały dzień w domu jestem. Tylko kurwa nie zauważa, że większość dni jest porządek. Wtedy można porozwalać, opróżnić kieszenie z paragonów i pizgnąć byle gdzie. Nakruszyć i rozlać sok. Uwalić kuchenkę. Można. A, że Ciernista godzinę wcześniej ledwo co skończyła sprzątać, to już nikogo nie obchodzi. Jeden dzień syfu, bo się człowiek gorzej czuje i krzywy pysk. 

Ależ mi dobrze....

21:16, ankins13
Link Komentarze (2) »
wtorek, 25 grudnia 2012

Święta, Święta... i jeszcze dzień został.

Dzieciaki zachwycone prezentami. Jeszcze nie widziałam, żeby cokolwiek aż na tak długo zajmowało ich uwagę. Siedzą i bawią się zamkiem, smokiem, dinozaurami i katapultą czy co to jest. A o tej porze już na co dzień śpią. Jest 20.18.

W samą Wigilię nie bardzo byli zainteresowani rozpakowywaniem i oglądaniem. Terrorist dostał wymarzonego dinozaura imagonexta i na kilka godzin dzieciaka nie było. Dalej by nie było, tylko siłą zmuszaliśmy do oderwania się od tyranozaura w celu ubrania i zapakowania do samochodu.

Miszelin buszował z siostrzenicą szwagierki, bo młoda dostała kosmetyki w podświetlanym różowym opakowaniu z lusterkiem. A Miszelin i róż i kosmetyki lowa. A poza różami i cieniami, młodzi dostali po gitarze. Jagoda prawdziwą z wzmacniaczem, Miszelin porządną plastikową, grającą melodie lub młody sam może wygrywać, tyle że na klawiszach.

Wigilię spędziliśmy u szwagra i szwagierki.

Dzisiaj rano złożyliśmy chrzęstokopter ninjago i rozłożyliśmy zamek, ekspresowo śniadanie i do dziadków, moich Rodziców. Niespodzianka, nic nie wiedzieli. Pierwszy raz od lat, bo z dzieciarnią to ja zimą nie lubiłam jeździć, bo wyli, a podróż dłużej trwała. Bo Tata już sił nie ma, a do niedawna nie miałam jak pomóc, bo dzieciaki dom roznosiły...

Mamę z łóżka wytargaliśmy :)

Obiad u Rodziców, 150 km z powrotem, kawa u teściów.

Teraz dzieciaki bawią się. Miszelin gra na gitarze. Terrorist zafascynowany zamkiem, rozkłada i składa, ustawia te rycerzyki i przestawia.

Właśnie ze łzami w oczach wyniósł do pokoju. Ale ledwo na oczy patrzy. Późno wczoraj szli spać, bo ok 23. Wstali o 7.00. Terrorist potrzebuje więcej snu niż Miszelin, mimo że starszy. Po matce lubiący spać:)

Zmykam. Chrzęstokopter się rozwalił. Fpip części !!!

20:33, ankins13
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 40